Gmina » sołectwa » Mylin

Mylin


         Mylin jest małą wsią należącą do Gminy Chrzypsko Wielkie. Położony jest pomiędzy dwoma jeziorami: Wielkim (260 ha) i Radziszewskim (40 ha) w odległości 4 kilometrów od Chrzypska Wielkiego. Jest to wieś typowo rolnicza, której mieszkańcy utrzymują się z gospodarki indywidualnej. Liczy ona około 300 mieszkańców zamieszkujących blisko 70 gospodarstw domowych. Wieś posiadała w przeszłości wiele nazw, m. in.: Melin, Milino, Melyno. Były to nazwy niemieckie, gdyż ludzie tu mieszkający uważają, że to właśnie Niemcy byli założycielami tejże wsi. Z czasem jednak nazwa ta nabrała współczesnego, bardziej polskiego brzmienia - Mylin. Powszechnie uważa się, że dzisiejsza nazwa pochodzi od zamieszkującej te tereny rodziny Mylińskich. Jej reprezentantami byli m. in.: Hanka Mylińska i Jan Myliński.
         Niestety, w dostępnych źródłach brakuje konkretów dotyczących przeszłości historycznej Mylina. Wiadomo, że wieś ta posiadała szkołę. Została ona otwarta w 1919 roku. Uczęszczały do niej dzieci z tamtejszych rodzin. Jednak podczas okupacji szkoła została zamknięta. Ponownie otwarto ją w 1945 roku. Jednak po kilkudziesięciu latach, bo w 1995 r. została zlikwidowana. Do budynku szkoły zostało przeniesione przedszkole, które funkcjonowało do 2003 roku. W Mylinie została też założona w 1962 roku Ochotnicza Straż Pożarna, która działa do dnia dzisiejszego. Najciekawszym obiektem, który znajduje sie na terenie Mylina jest zabytkowy dwór. Wybudował go Niemiec August Furchheim w 1899 roku. W okresie międzywojennym dobrami zarządzał p. Pingel. Po zakończeniu drugiej wojny światowej, w Polsce - od tej pory Ludowej zapanował komunizm. W ramach przeprowadzonych w kraju reform dokonano także zmian własnościowych. Budynek dworu został zasiedlony. Przez okres kilku lat na jego parterze usytuowane było przedszkole, do którego wchodziło się od południowej części, w której usytuowany był niewielki drewniany ganek. Cały budynek posiada podpiwniczenie, składa się z parteru i poddasza. okryty jest wysokim dachem dwuspadowym. Wejście jest zdobione drewnianą altanką. Z dawnego wyposażenia dworku do dnia dzisiejszego pozostały drewniane schody z poręczami, część okien, drzwi pokojowe, drzwi przeszklone holu, drzwi wejściowe, drewniana altanka w ganku wejściowym, oraz piec kaflowy. Obecnie dwór jest własnością gminy. Znajduje się raczej w dobrym stanie, nie grozi zawaleniem. O jego wizerunek dbają lokatorzy, oraz zarząd gminy. jednak w ostatnich latach nie przeprowadzono tam żadnych renowacji. Na terenie wsi znajdują się dwa nieczynne już cmentarze poniemiecki, oraz park wiejski. Na szczególna uwagę zasługuje kultywowana przez mieszkańców Mulina od ok.30 lat tradycja mylińskiego "Podkoziołka". Organizuje się go na dwa dni przed Popielcem. Miejscowa młodzież, także starsi przywdziewają stroje różnych postaci, brudzą twarz i ręce sadzą, ozdabiają swój pojazd i przystępują do poszukiwania wilków. Wilkami są młode pary, które na rok przed "Podkoziołkiem" zawarły związek małżeński. Przebierańcy przyjeżdżają do domu młodej pary i poszukują pana młodego. Niektórzy mężowi ukrywają się i ciężko jest ich odnaleźć. W takim wypadku przebierańcy zabierają żonę na podwórko, a młodemu mężowi zostawiają warunek: albo sam wyjdzie z ukrycia albo zabiorą mu żonę. Młody wilk zmuszony jest wyjść ze swego ukrycia. Zostaje mu wtedy oddana żona, która musi poczęstować przebierańców pączkami własnego wypieku. W tym czasie młody wilk zostaje pomalowany sadzą i zabrany wraz z innymi do pojazdu, którym wszyscy udają się w dalszą drogę.
         Podobny zwyczaj dotyczy jubilatów, którzy maja za sobą 25 lub więcej lat stażu małżeńskiego. Gdy już przebierańcy zabiorą wszystkich wilków i jubilatów to udają sie swoim pojazdem do Chrzypska. Ukoronowaniem "Podkoziołka" jest organizowana wieczorem zabawa. Z przeszłością Mylina wiążą się też różne legendy, które jeszcze gdzie nie gdzie można usłyszeć z ust co bardziej leciwych mieszkańców wsi. Przykładem takiej legendy jest historia związana z wiara w życie pozagrobowe. Mówi ona o tym, że dusze zmarłych kiedyś mieszkańców poruszają sie do dzisiaj po terenie wsi. Dowodem na to może być przykład dawnego właściciela pałacu, który posiadał dużego psa i po jego śmierci starsi ludzie widzieli na terenie pałacu człowieka bez głowy spacerującego z czarnym dużym psem. Podobno widziano też przejeżdżająca przez wieś tajemniczą karawanę.
         Inna ludowa przypowieść opowiada o drodze łączącej Mylin z Biezdrowem. Podobno kiedyś, gdy przejeżdżał tędy pewien człowiek, dobiegało go z lasu dziwne meczenie. Gdy się do niego zbliżył, znalazł kozę, którą zabrał na swój wóz. zmęczony cało dzienną pracą ruszył w milczeniu w drogę do Mylina. W momencie gdy przybył w pobliże wsi, koza niespodziewanie zmieniła się w diabła. Rogaty stwór stanął z mieczem w dłoni przed woźnicą i oświadczył, że gdyby ten odezwał się po drodze do niego chodź by jednym słowem, to przypadłby diabłu razem z duszą i ciałem. Jednak dzięki swemu milczeniu uszedł niebezpieczeństwu i teraz już nic mu nie grozi. Od tamtej pory wiele osób unikało tej drogi, a ci, którzy musieli nią wędrować czynili to w ogromnym pośpiechu...


 
 


drukuj